Świat oczami psychiatry

@PsychomamaJulia

Nigdy nie wiesz, kiedy los postawi na twojej drodze trampolinę, od której możesz się odbić i zobaczyć oraz poczuć wolność związaną z byciem w górze. Nawet jeśli opadasz w dół, wiesz, że odbijając się ponownie poczujesz wolność wzbicia się ponad… Nie pamiętam dokładnej daty poznania Julii, pamiętam natomiast, że zapytała się mnie na Instagramie czy nie wzięłabym z Nią udziału w live-ie.

I tak to się zaczęło.

Czasami masz wrażenie, jakbyś znał kogoś od lat, jakbyście razem wzrastali, mieli wspólne pasje…

Z Julią nie miałam okazji spotkać się osobiście, mamy ze sobą kontakt mobilny.

Dzisiejsza technologia stwarza niesamowite możliwości bycia z kimś w kontakcie, nawet gdy jest się na drugim końcu świata.

Możesz wypić matchę siedząc na tarasie, czując powiew wiatru, słysząc śpiew ptaków, a na ekranie laptopa, tabletu czy komórki rozmawiać z osobą, z która dzielą Cię setki, czy tysiące kilometrów i czuć się jakbyś siedział obok niej.

Pewnie dobrze znacie powiedzenie, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach.

Powyższe stwierdzenie nie zawsze jest prawdziwe, natomiast daje do myślenia, że rodzinę ma się taką, a nie inną, za to znajomych, przyjaciół, partnerów możemy wybierać sobie sami.

Dzięki znajomości z Julią, która niespodziewanie pojawiła się w moim życiu, niesamowicie rozwinęłam skrzydła.

Zaczęłam dostrzegać te z pozoru mało istotne rzeczy, które posiadają potężną moc zmiany postrzegania, myślenia, odczuwania.

Dzięki chęci podążenia za swoimi pragnieniami, marzeniami, wizją swojego życia zmienił się mój wewnętrzny świat.

Łatwo się pisze takie słowa.

Czasami się zastanawiam nad tym, że może nie powinnam pisać o swoim samorozwoju, o wewnętrznym wzroście, szczęściu, radości, dumie, która mnie rozpiera…

Ale potem szybko koryguję swoje myślenie, że przecież na to wszystko sobie sama zasłużyłam. Ciężką pracą poświęciłam lata, żeby być w tym miejscu, w którym teraz jestem.

Nasz świat opiera się często na podążaniu za trendami, na wyścigu szczurów, na wynikach, punktach, słupkach, na kłamstwach i oszustwach.

Wiele osób goniąc za pieniądzem, sukcesem zatraca się, wyczerpuje, wypala. Wiele osób nie umie być szczęśliwymi i jeśli widzi to szczęście u innych, to uważa to za coś nienormalnego, dziwnego, innego.

Pamiętam jak po zdaniu egzaminu specjalizacyjnego, zapytano się mnie w pracy, czy „coś biorę”? Bo jestem taka wesoła…

Słuchajcie, byłam w szoku.

Kurcze,

– będąc 7 lat na specjalizacji,

– w międzyczasie przeżywając traumę (obumarcie ciąży w 37 tygodniu),

– po roku rodząc kolejne dziecko,

– zapieprzając jak mały motorek i trzepiąc punkty w poradni (musisz wiedzieć, że za wizytę pacjenta przychodzącego do poradni zdrowia psychicznego placówka dostaje określoną liczbę punktów, które przelicza się na złotówki, które zarabia placówka – im więcej punktów, tym więcej kasy, a lekarz który „robi dużo punktów” to cenna osoba),

– przyjmując niezliczoną ilość pacjentów,

– potem łącząc 2 prace,

– oraz pół roku wcześniej przygotowując się do egzaminu specjalizacyjnego, bez żadnego wolnego (no dobra, bezpośrednio przed egzaminem wzięłam chyba 2 dni urlopu),

– ogarniając przy tym dom, 2 dzieci,

chyba można być szczęśliwym, że się zdobyło tytuł specjalisty…

Obecnie nadal jestem osobą pogodną, wesołą, uśmiechniętą.

Mam jednak swoje gorsze dni, bo każdy je ma.

Wiem również, że zła passa nigdy nie trwa wiecznie, zawsze można zrobić coś, żeby ją przełamać.

Fajnie jest też mieć bratnią duszę, z którą można pogadać o pierdołach, najzwyczajniej się wygadać, czy poprosić o poradę.

Czasami sparafrazowanie twojej wypowiedzi przez inną osobę daje inny  wyraz twojemu problemowi, pozwala spojrzeć na niego w innym świetle i działać w taki sposób, aby iść naprzód.

One thought on “@PsychomamaJulia

  1. Ania pisze:

    Chyba będę „prowodyrem”-komentatorem, jako ze w rodzinie mam psychiatrę to Twoja otwartość , szczerość i logika, ale przede wszystkim sens Twoich wpisów… to jest tak bardzo ludzkie i prawdziwe. Większość psychiatrów żyje w swojej bance, nie wiem czy to mechanizmy obronne czy co.

    A teraz jako pacjentka, a i owszem – zaklepuje miejsce w wygodnym fotelu przy kominku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *