Świat oczami psychiatry

O mnie

Czy zastanawiałeś się kiedyś po co żyjesz?

Co jest dla Ciebie ważne?

Jakie wartości wyznajesz?

Co sobą reprezentujesz?

Czy ma znaczenie kim jesteś i jak się zachowujesz w stosunku do innych?

Czy Twoja postawa ma znaczenie w świecie, czy coś do niego wnosi?

Czy żyjesz po to aby przypodobać się innym?

Czy też przeciwnie, żyjesz swoim życiem, nie zważając na ludzkie gadanie?

Ktoś kiedyś powiedział, że naszym zadaniem nie jest to, żeby nas wszyscy lubili.

Naszym zadaniem jest być sobą, wówczas przyciąga się tych, którzy podążą za nami, będą mentalnie przynależni do naszego plemienia.

Tak na marginesie, uwielbiam to określenie „plemię”. O plemieniu mówi Julia, instagramowa @psychomamajulia, którą podziwiam i dzięki której ruszyłam z miejsca.

Nazywam się Joanna Adamiak,

Jestem lekarzem, specjalistą psychiatrii.

Uwielbiam swoją pracę, jest moim stylem życia, jest czymś co pozwala mi oddychać.

Zaczynam cykl rozmyślań, opisów historii życiowych, którymi chciałam Cię zainspirować, skłonić do zatrzymania się na chwilę, zwrócenia uwagi na rzeczy ważne.

Będę dzielić się swoimi refleksjami, obserwacjami, wnioskami, które czerpię z horyzontu mojego życia, często z historii moich pacjentów.

Świat oczami psychiatry, to świat, który codziennie zgłębiam, poznaję, medytuję.

Czasami się z nim nie zgadzam bo bywa niesprawiedliwy, a czasami go uwielbiam, gdyż potrafi przynieść wiele radości i szczęścia.

„Moim celem jest stworzenie życia, od którego nie będę potrzebował wakacji”. Rob Hill

Jak to się wszystko zaczęło?

Ehh, to dłuuuga historia.

Postaram się ją maksymalnie streścić.

Urodziłam się w Szczecinie, tu spędziłam pierwsze 3 lata mojego życia, z których niestety nic nie pamiętam.

W związku z tym, że moja mama jest jedynaczką, a jej rodzice wyjechali ze Szczecina do Torunia w latach 70-tych XX wieku, mama z tatą postanowili, że wraz ze mną i moim o 2 lata młodszym bratem przeprowadzimy się do dziadków.

I tak oto kolejne szesnaście lat mojego życia spędziłam w centrum Polski.

Po zdaniu matury wróciłam na tak zwane „stare śmieci”, na studia medyczne.

Studiowałam między 2003 a 2009 rokiem. Po studiach odbyłam trzynastomiesięczny staż podyplomowy, a następnie rozpoczęłam swoją przygodę z psychiatrią, która trwa do dnia dzisiejszego.

Pięcioletniej specjalizacji nie skończyłam o czasie, ponieważ pod koniec studiów poznałam swojego obecnego męża, z którym mam dwójkę dzieci,  także okres ciąż i urlopów macierzyńskich wydłużył czas do jej zakończenia.

Od 2011 do 2018 roku pilnie się uczyłam. W październiku 2018 roku zdałam egzamin specjalizacyjny uzyskując tytuł specjalisty psychiatrii.

Czasu studiów nie pamiętam, śmignęłam przez mnie praktycznie bez większych przeszkód, poza poprawką z anatomii na pierwszym roku.

Tak, każdemu może się powinąć noga, nie jesteśmy przecież robotami.

Poprawiany egzamin z anatomii nie przeszkodził mi jednak w zdobyciu stypendium naukowego, więc nie było tragedii, za to trochę stresu przez 3miesięczny okres wakacyjnej nauki do poprawki.

Od momentu rozpoczęcia studiów myślałam o psychiatrii, z krótką fazą na pediatrię na ostatnim, szóstym roku.

W związku z tym, że z powodu pierwszej ciąży, w którą zaszłam na ostatnim roku studiów,  a urodziłam na stażu podyplomowym, czas przyjęcia na specjalizację nie był standardowy; odbył się pół roku po moich rówieśnikach.

W tych drugich naborach zwykle dostępnych jest mniej miejsc specjalizacyjnych, a chętnych sporo. Udało mi się dostać na specjalizację z perypetiami. Chciałam ją odbywać w innym miejscu, a skończyłam gdzie indziej, ale nie żałuję tego, jak potoczył się los.

Dzięki możliwości odbywania specjalizacji w Klinice Psychiatrii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego mogłam się skupić na spokojnej nauce oraz doświadczaniu w praktyce jak na pacjentów działają leki i w jaki sposób potrafią wpływać na ich zdrowienie.

W czasie kiedy odbywałam specjalizację w miejscu mojej pracy były prowadzone remonty.

W związku z tym młodzi lekarze byli rzucani w różne miejsca, czasami oddelegowywani do innego szpitala…

Ja bardzo dużą ilość czasu spędzałam jako lekarz prowadzący Rehabilitacyjny Oddział Dzienny  oraz  jako lekarz poradniany.

W poradni zdrowia psychicznego niesamowicie szybko zdobyłam bardzo dużą wiedzę.

Zalecałam leki, modyfikowałam dawki, obserwowałam jak pacjenci zaczynają „ożywać” po kryzysach psychicznych.

Przed urodzeniem dzieci dyżurowałam, nawet sporo, natomiast później priorytetem stała się dla mnie rodzina, więc po pracy śmigałam szybko do domu.

Chciałam jeszcze wspomnieć o dość ważnym aspekcie – zarobkowym.

Kiedy byłam na rocznym urlopie, początkowo macierzyńskim, potem rodzicielskim, po urodzeniu drugiego dziecka, moja pensja rezydencka była kiepska.

Wówczas budowaliśmy z mężem dom, wzięliśmy kredyt, i mimo tego, że mieliśmy 2 źródła dochodu, niestety trochę „brakowało do pierwszego”, żeby utrzymać 4 osobową rodzinę. Posiłkowaliśmy się zwykle gotówkowymi prezentami od rodziny na urodziny, imieniny, czy inne święta aby „wyjść na zero”.

Po powrocie do pracy zdecydowałam , że poszukam dodatkowego źródła dochodu, i na 2 dni w tygodniu zatrudniłam się w placówce medycznej, w której dorabiałam w PZP (Poradni Zdrowia Psychicznego) jako lekarz w trakcie specjalizacji.

Zapytasz, po co ja to w ogóle piszę? Przecież wiele osób kiepsko zarabia, żyje na kredyt, z debetem na koncie…

Piszę to po to, żeby pokazać Ci , że jestem takim samym człowiekiem jak Ty.

Że nie urodziłam się jako osoba uprzywilejowana, że do wszystkiego dochodziłam sama, wszystko co osiągnęłam do tej pory zawdzięczam sobie, swojej ciężkiej pracy, swojemu samozaparciu, swoim marzeniom i chyba największym czynnikiem sprawczym jest mój optymizm, pogoda ducha i chęć robienia czegoś więcej, wychodzenia poza bezpieczne ramy, chęć pozostawienia świata lepszym, ale nie przez nawracanie go, tylko przez bycie jednostką, która jest dobra, i sobą pokazuje, jak można żyć.

W dalszej części  będę pisać o wartościach, którymi się kierujemy, o wyborach, które podejmujemy, o życiu, które wzbogaca w nowe doświadczenia, o tym, że nawet w sytuacji pozornie bez wyjścia można coś zmienić…

Bo nie tylko dobre doświadczenia pozwalają nam osiągnąć sukces.

Te złe również.

Jesteś gotów pójść ze mną dalej?

One thought on “O mnie

  1. Ania pisze:

    I takie miejsce jest bardzo potrzebne, zwłaszcza odpowiedzi na wszystkie pierwsze pytania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *